Sędziowie moralności ludzkiej
Kto z nas jest Bogiem, moralnym sędzią moralności, który jest moralny na tyle, by obwieścić nam z piedestału co jest dobre a co złe? Czy ktokolwiek swoimi wyborami, postawą udowodnił, że może być wzorem dla 38 milionów Polaków, 38 milionów ludzi znajdujących się w różnej sytuacji życiowej, materialnej i zawodowej, różniących się talentami, charakterem, płcią, upodobaniami, przekonaniami? Czy wytyczenie jasnych wzorów dla nas wszystkich jest w ogóle możliwe? I wreszcie, czy próby nakreślenia szkicu wzorowego Człowieka-Polaka, zwłaszcza jeśli za szkicami pójdą paragrafy w kodeksach, nie przypominają inżynierii społecznej stosowanej przez totalitaryzmy, przez pape Hitlera i wujka Stalina?
Odpowiedzi na te pytania są kluczem do ocenienia wszystkich parad, kontrparad i generalnie wszelakich prób manifestacji światopoglądowych i prawa ingerencji jednego człowieka w losy drugiego w imię wyznawanych wartości. Każdy samodzielnie powinien się nad nimi zastanowić, kreatywnie, bez presji ze strony wszechobecnych ostatnio guru z telewizora.
Ja się do roli arcymoralizatora nie poczuwam. Nie mogę obiektywnie i ostatecznie wydać certyfikatu moralności, ni naznaczać znakiem potępienia, a nawet gdybym takie prawo posiadał nie korzystałbym z niego z takiego prostego powodu, iż po prostu nie wiem.
Nie wiem czy publiczne demonstrowanie swojej orientacji seksualnej jest obiektywnie i bezwzględnie złe czy dobre. Mogę tylko powiedzieć, że jestem heteroseksualny, że homoseksualiści mnie nie drażnią pod warunkiem, że nie starają się wywalczyć specjalnych przywilejów, na które zdecydowanie nie zasługują, skoro są tylko – jak sami często powtarzają – zwyczajnymi ludźmi. Pewne zastrzeżenia mogę mieć do odcinania ulic miasta, by jacyś ludzie poprawili swoje nastroje publicznie ogłaszając swój homoseksualizm, ale tylko ze względu na czynniki ekonomiczno-transportowe – ja nie proszę władz miejskich o odcięcie dróg komunikacyjnych ze względu na chęć wyznania wszystkim, że lubię grillowane kiełbaski.
Nie wiem, czy hailowanie w wykonaniu Młodzieży Wszechpolskiej jest złe. Prywatnie mogę się nie zgadzać z ich poglądami, podobnie jak nie jestem gejem. Ale niech sobie skaczą, hailują, upijają do nieprzytomności (byle nie tarasowali dróg), czy robią cokolwiek innego pod warunkiem, że nie przeszkadzają innym ludziom w pokojowym istnieniu.
Nie jestem w stanie również odpowiedzieć na pytanie, czy 14-letnia Agata, która zaszła w ciąże w wyniku gwałtu powinna usuwać ciąże, ani czy ma do tego moralne prawo. Skoro chce się poddać aborcji, nie zabiję jej za to. Nie zabiję także lekarzy, którzy odmówili jej wykonania zabiegu, skoro to nie zgadza się to z ich wiarą i poglądami.
Nie znam żadnych moralnych uniwersalizmów poza tym, który zabrania czynienia krzywdy innym ludziom. Jeśli ta jedna jedyna prawda, którą wszyscy powinni się kierować zostaje zachowana, dalsza ingerencja w prywatne życie człowieka nie jest potrzebna.
Mimo całej mojej niewiedzy jedno mogę stwierdzić z całą mocą i świadomością – ci wszyscy, którzy przed kamerami zapewniają, że wiedzą, że znają prawdę, że są w stanie być osądzać moje wybory moralne w istocie nie wiedzą nic. A w swoich zapędach do kontrolowania innych ludzi ograniczoną zaledwie do perspektywy samego siebie wizję świata chcą narzucić innym. Tak jak nie uznaję autorytetu moralnego w braciach Kaczyńskich, tak nie uznaję w Donaldzie Tusku, Grzegorzu Napieralskim, Tadeuszu Rydzyku, Wszechpolakach – wszyscy oni mają takie samo prawo do boskości i bycia arbitrami moralności jak ja.
Tags: Donald Tusk, Jarosław Kaczyński, Młodzież Wszechpolska, parada równości, Rydzyk, wolność
You can comment below, or link to this permanent URL from your own site.