Pogoń Policji za Złem
Gdy spytać przeciętnego obywatela o najlepszy sposób na poprawę swojego poczucia bezpieczeństwa znaczna większość odparuje, że Policja powinna wysyłać na ulice więcej patroli. Jak bardzo dalekie jest to stwierdzenie od prawdy uświadomi nam kronika ingerencji Policji w moim życiu w miesiącu czerwcu.
2 czerwca
Po wyczerpującym meczu tenisa w Parku Chorzowskim postanowiłem, ze względu na odbierającą zmysły temperaturę i miłe towarzystwo, ochłodzić się zimnym piwkiem. Ochoty na relaks w pobliżu smażących się kiełbasek i masy spoconych ludzi jakoś nie miałem, więc poszliśmy poszukać ocienionej ławki w ustronnym miejscu, by odsapnąć po męczących zmaganiach. Odsapywanie przerwał nam po ok. 5 minutach patrol naszych kochanych stróżów prawa, którzy po długich targach zgodzili się zminimalizować wypisany mandat z kwoty 80 do 30 polskich złotych. I tym sposobem kolejni groźni przestępcy, m.in. skromna osoba autora, zostali powstrzymani przez naszych bohaterów.
14 czerwca
Mea Culpa, mea culpa, mea maxima culpa – przeszedłem przez jezdnię w miejscu nie-do-końca-dozwolonym, uprzednio upewniwszy się, iż moje przejście nie skończy się dla mnie ekspresowym przejazdem do szpitala, ani dla żadnego kierowcy wylądowaniem w miejscu w którym samochodem lądować się nie powinno. Pouczony uprzednimi doświadczeniami nim podjąłem decyzję o wkroczeniu na ścieżkę zła rozejrzałem się uważnie w poszukiwaniu panów w niebieskich mundurach. Po przejściu na drugą stronę zmniejszyło się moje zaufanie do narządu wzroku – 50 zł w plecy.
16 czerwca
Po meczu oglądanym w pewnym pubie wracaliśmy do domu. Klęska Polaków na ME sprowadziła nasze humory na pola irytacji, co może być powodem tego, że nie usłyszałem podbiegających do nas grupy – o jej obecności za nami przekonałem się na własnej skórze dopiero kiedy dostałem zardzewiałą rurą w tył głowy. Pewną poszlakę na temat tożsamości grupy dał jeden z jej członków, który usiadł na mnie okrakiem i zaczął okładać pięściami – mianowicie jego fryzura i budowa ciała podpowiedziała mi, iż jest on stałym bywalcem siłowni. Chyba też był kolekcjonerem skórzanych portfeli, gdyż mój postanowił sobie przywłaszczyć włącznie z zawartością, którą stanowiły otrzymane w tym miesiącu mandaty. Widząc, że mój nowy kolega zaczyna dobierać się do kieszeni w której znajdował się mój telefon postanowiłem jak najszybciej pozbyć się towarzystwa – jeden cios w głowę i zastosowanie siły grawitacji pozwoliło mi się oswobodzić, naturalna szybkość zaś zgubić pościg kolejnych kolekcjonerów. Mój wolniejszy kolega takiego szczęścia nie miał i przez 15 minut grupka nieznajomych trenowała na nim piłkę nożną kopiąc go w każdy co wrażliwszy punkt na ciele. Czas ten mógłby ulec skróceniu, gdyby Policja powiadomiona przeze mnie zaraz po dojściu w bezpieczne miejsce pojawiła się tak szybko jak tylko mogła – po 50 minutach, czego ja już nie doczekałem, gdyż uznałem, że są zbyt zajęci masową akcją ścigania piwoszy, natomiast mój kolega, który cudem nie odniósł poważnych obrażeń był na tyle cierpliwy i poczekał (choć może po prostu liczył na transport do domu).
17 czerwca
Próbuję zgłosić wczorajsze wypadki na Policji. Pierw kazali czekać lub przyjść za 2h, po 2h kazali czekać 30 min, po czym skierowali mnie na inny komisariat ze względu na rejonizację. Na uwagę zasługuje fakt, iż zaofiarowali się mnie tam przewieźć, z czego ze względu na wysoki poziom irytacji i późną porę nie skorzystałem.
18 czerwca
Łączne oczekiwanie 2h i 45 min przyniosło oczekiwane skutki – zostałem przyjęty. Zarówno dzisiaj jak i wczoraj na pytania, czym spowodowany jest tak długi czas oczekiwania otrzymałem odpowiedź, że policjanci dyżurni są na interwencjach lub przyjmują petentów, reszta zaś na patrolach.
Ten artykuł nie jest w żadnym wypadku totalna krytyką Policji – jest krytyką jej systemu organizacji. Patrole na ulicach nie dają takich efektów jakie społeczeństwo oczekuje, miast łapać złodziej, łapią jakieś drobne wykroczenia. Ciągłe zwiększanie liczebności patroli nie ma sensu, wszystkich terenów naraz strzec się nie da. Zdecydowanie lepsze efekty da monitoring połączony ze zwiększoną liczbą policjantów gotowych w każdej chwili: na wezwanie czy sygnał oficera przeglądającego obraz z kamer. Nostalgia za czasami PRLu i dbającą o nasze bezpieczeństwo MO to podejście co najmniej dziwne, nie mające racjonalnych pobudek, o ile nie wręcz szkodliwe. Czas więc na zmianę podejścia w tej kwestii.
Tags: MO, patrole, Policja, przestępczość, Ziobro, Ćwiękalski
You can comment below, or link to this permanent URL from your own site.